Najlepsza polska tenisistka stołowa Natalia Partyka w hali Excell pokonała po ponad godzinnym boju Dunkę Mie Skov 4:3 (5:11, 11:3, 12:10, 8:11, 9:11, 11:7, 11:9). Gorąco dopingowali ją londyńczycy!

Zdjęcie

Natalia Partyka /Adam /PAP/EPA
Natalia Partyka
/Adam /PAP/EPA
Pierwszego seta Natalia zaczęła bardzo źle, po sześciu krótkich wymianach przegrywała 0:6. Udało jej się zniżyć na 3:6, ale to było wszystko, co można określić mianem optymistyczne dla Polski w tej partii. Demonstracją siły był punkt zdobyty przez  Mie na 5:8, gdy z głębokiej defensywy - będąc o kilka metrów za stołem potężnie skontrowała wygrywając długą i najładniejszą w pierwszym secie wymianę. Przy próbie powtórki tej akcji w drugiej partii Dunka nie była już tak skuteczna. Gdy Skov próbowała prowokacyjnie wystawić piłeczkę Natalii, stół okazał się być za krótki i Polka objęła prowadzenie 9:3 (wcześniej, przy stanie 2:1 Partyka odskoczyła na 5:1). Rewanż udał się znakomicie, radząca sobie bez prawej ręki Partyka wyrównała stan pojedynku wygrywając drugiego seta.Po zmianie stron Partyka szybka przegrywała 0:3, ale niemal natychmiast odrobiła straty na 3:3. Później trwał zacięty bój. Przy stanie 9:9 Natalia długo atakowała, zepchnęła rywalkę do głębokiej defensywy, ale zabrakło jej konsekwencji i pomysłu (próby skrótu), więc Skov znowu ostro skontrowała i miała piłkę setową! Ale Polka wytrzymała wojnę nerwów i wygrała trzy kolejne wymiany ku uciesze publiki - za wyjątkiem kilkuosobowej grupki Duńczyków!Ale w czwartym secie Dunka się zmobilizowała, a Natalii nic nie wychodziło. Dopiero przy stanie 0:8 zdobyła pierwszy punkt, gdy Skov przestrzeliła atak. Polka rozpoczęła dramatyczną pogoń! Gdy doprowadziła do ciasnego już wyniku 7:9, trener Dunki poprosił o czas. W jakimś sensie to poskutkowało, gdyż po długiej wymianie Partyka wyrzuciła piłkę za stół i zrobiło się 7:10, a później Mie przypieczętowała zwycięstwo do 8.

W piątym secie Natalia prowadziła 3:1, ale na tym się skończyła dobra passa. Gdy zaatakowała nieskutecznie, za stół, Dunka pokazała jej triumfalnie uniesioną pięść. Partyka zrewanżowała się demonstracją siły wygrywając kolejną piękną i długą wymianę atakiem na forhend i zniżyła na 6-8. Londyńska publika wiwatowała po każdym punkcie zdobytym przez Polkę. Partyka doszła Skov na 8:8, później na 9:9, ale ostatnie słowo w piątym secie należało do Dunki i to ona prowadziła w setach 3:2.

Reklama

Angielska publika szalała za Polką. Gdy Duńczycy zaczynali swą piosenkę dla poparcia Mie, w finiszu angielscy fani kończyli ją głośnym: "Poland!" Najwyraźniej widok tenisistki radzącej sobie mimo braku dłoni chwytał ich za serce! Niesiona takim wsparciem Partyka zagrała koncertowo w szóstej partii aż do stanu 10:4, gdy zepsuła trzy piłki setowe i trener Michał Dziubański musiał prosić o czas. Poskutkowało, bo Natalia zdobyła wreszcie upragniony punkt.

Hala Excell wrzała coraz bardziej, gdy punktowała bojowa Polka! Partyka czuła się, jakby grała u siebie! Mimo tego, nie było łatwo. Decydującego, siódmego seta źle zaczęła (0:3), ale uporczywą walką wyrównała na 6:6, by po chwili prowadzić 8:6. Skov nie wytrzymywała wojny nerwów - zepsuła serwis, wyrzuciła prostą piłkę za stół. Ale wstąpił w nią nowy duch i doszła Polkę na 8:8. Gdy Skov machnęła się przy próbie ataku, Partyka miała piłkę meczową przy stanie 10:9. I sama serwowała. Return rywalki okazał się niecelny i Polka wygrała do 9! Mecz trwał ponad godzinę.

Tenis stołowy

2. runda singla kobiet

Natalia Partyka - Mie Skov (Dania) 4:3 (5:11, 11:3, 12:10, 8:11, 9:11, 11:7, 11:9)

Po punkcie punkt:

I set

0-6, 3-6, 3-8, 5-8, 5-11

II set

1-0, 1-1, 2-1, 4-1, 5-1, 5-2, 6-2, 7-2, 7-3, 8-3, 9-3, 10-3, 11-3

III set

0-3, 1-3, 2-3, 3-3, 3-4, 4-4, 4-5, 5-5, 5-6, 6-6, 6-8, 7-8, 8-8, 8-9, 9-9, 9-10, 10-10, 12-10

IV set

0-8, 1-8, 1-9, 7-9, 7-10, 8-10, 8-11

V set

1-0, 1-1, 2-1, 3-1, 2-3, 3-3, 3-6, 3-7, 4-7, 4-8, 8-8, 8-9, 9-9, 9-10, 9-11.

VI set

1-0, 5-0, 5-1, 6-1, 6-3, 9-3, 9-4, 10-4, 10-7, 11-7.

VII set

0-3, 1-3, 1-5, 4-5, 4-6, 5-6, 6-6, 8-6, 8-7, 8-8, 9-8, 9-9, 10-9

Z hali Excell w Londynie Michał Białoński

Artykuł pochodzi z kategorii: Londyn 2012

Zobacz również

  • Michał Dziubański: igrzyska znałem dotychczas z opowiadań

    ​Jako zawodnik Michał Dziubański był medalistą drużynowych mistrzostw Europy, ale na olimpiadę nigdy nie pojechał. O tej imprezie trenerowi polskich tenisistek stołowych sporo opowiadał słynny... więcej